Manewry Grup Ratowniczych PCK, Świętoszów

2003.swietoszow.01-57564
30.04—4.05.2003 – Pierwsze Manewry Grup Ratowniczych PCK za nami. Na długi weekend do Świętoszowa zjechało ponad 40 ratowników grup ratowniczych z Wrocławia, Zgorzelca, Czechowic-Dziedzic i oczywiście ze strony organizatora z Żar.

Przez pięć dni, od 30 kwietnia do 4 maja 2003, ratownicy czterech grup wzięli udział we wspólnych ćwiczeniach ratowniczych, spłynęli pontonem rzeką górską, pokonali trasę biegu na orientacje, zorganizowali pokaz ratownictwa dla mieszkańców Świętoszowa, nawiązali nowe kontakty, wymienili się swoimi doświadczeniami zdobytymi podczas wielu akcji.

DZIEŃ 1. Gdy dojechaliśmy do Świetoszowa na miejscu była już ekipa ze Zgorzelca i część zespołu z Czechowic. Po rozpakowaniu się i rozlokowaniu, przyszedł czas na pierwsze spotkanie szefów Grup i omówienie planów na kolejne dni. Po naradzie szefów, wszyscy spotkali się przy ognisku.

DZIEŃ 2. W pierwszy dzień ćwiczenia rozpoczęły się o godzinie 8 rano. Uczestnicy zgrupowania zostali podzieleni na pięć drużyn składających się z ratowników poszczególnych grup. Przed zespołami postawiono następujące zadania:
- z bazy trzeba było na piechotę dotrzeć do mostu nad Kwisą gdzie rozpoczynał się start pierwszego etapu.
- Etap 1 – Bieg na orientację – w lesie w pobliżu Świętoszowa ukryto dziewięć punktów. Zespoły wyposażone z mapę musiały odnaleźć w jak najkrótszym czasie wszystkie punkty i powrócić na most w Świętoszowie.
- po zaliczeniu BNO, drużyny na piechotę musiały się udac na start etapu 2, który znajdował się na moście Kwiśie na drodze A18. Odległość do pokonania 5km.
- Etap 2 – Spływ pontonem do Świętoszowa. Na trasie umieszczono pięć zadań specjalnych. Czas spływu ok 3 godzin, odległość ok. 7km. Już na pierwszej stacji zadaniu zespoły musiały wskoczyć do wody, aby wykonać zadanie. Potem już wychodziło nam to o wiele łatwiej. Woda nie była zimna, a świecące słońce szybko ogrzewało zmarzniętych.
- po przepłynięciu całego odcinka rzeki drużyny musiały jeszcze pokonać trasę przez Świętoszów do obozu gdzie była meta.

Po spływie i BNO, uczestnicy zgrupowanie mogli zjechać na tyrolce. Wieczorem odbyło się spotkanie przy ognisku.

DZIEŃ 3. Rano odbyło się spotkanie szefów. Szefowie rozpoznali teren ćwiczeń i skorygowali scenariusz ćwiczeń. Następnie zespoły przygotowywały się do ćwiczeń.

W południe wszyscy udali się do punktu koncentracji zgromadzonego po przeciwnej stronie Świętoszowa. W punkcie segregacji do naszych ratowników dołączyli strażacy z Wojskowej Straży Pożarnej.

Po zgłoszeniu kolumna ośmiu samochodów PCK i jednego wozu Wojskowej Straży Pożarnej udała się alarmowo na miejsce zdarzenia. Doszło do wybuchu materiałów wybuchowych. W trzech budynkach uwięzieni po gruzami byli poszkodowani. Część osób uciekając w panice z miejsca zdarzenia uległa wypadkom na terenach przyległych.

Po dojeździe na miejsce zdarzenia, strażacy przystąpili do gaszenia pożaru w jednym z budynków. Trzy zespoły rozpoznawcze przystąpiły do penetracji dwóch budynków, po zabezpieczeniu trzeciego budynku przez strażaków, wszedł do niego trzeci zespół rozpoznawczy. W tym samym czasie ratownicy z Czechowic-Dziedzic i Wrocławia przygotowali polowy punkt segregacyjny.

Po rozpoznaniu budynków, szefowie zespołów złożyli drogą radiową meldunek z zastanej sytuacji Koordynatorowi Działań Ratowniczych. KDR zadysponował w miejsce zdarzenia dodatkowe siły i środki zgromadzone do tej pory w punkcie segregacyjnym. Po informacji o poszkodowanych osobach znajdujących się na terenie przyległym, KDR zadysponował wolne zespoły do penetracji.

W czasie akcji osoby z ciężkimi obrażeniami były natychmiast przewożone do szpitala, natomiast osoby, których stan był stabilny, transportowano do punktu segregacyjnego, gdzie oczekiwały na środki transportu.

Organizatorzy umieścili poszkodowane osoby w trzech zdewastowanych budynkach bez dachu, stropów i okien. Blisko 30 poszkodowanych z najprzeróżniejszymi obrażeniami ucharakteryzowani prawdziwą krwią i narządami zwierzęcymi sprawiły, że cała akcja wyglądała realnie. Krwotoki z których przez cały czas tryskała krew, amputacje rąk, urazy czaszki i jamy brzusznej to tylko kilka z elementów pozoracji. Teren ćwiczeń był tak przygotowany, że każdy z ratowników musiał dokładnie przeanalizować sytuację, patrzyć pod nogi, a także na to co miał nad głową. Zwisające sufit, zerwane stropy, głębokie studzienki, zwisające cegły, piwnice, w których trzeba było się czołgać. Poszkodowani wiszący 10m nad ziemią oraz ukryci w trzymetrowych studzienkach, które miały po 75 cm średnicy, to tylko część z warunków jakie mieli do dyspozycji organizatorzy zgrupowania.

Ćwiczenia przypominające realną akcję przebiegły sprawnie, bez większych błędów. Jeżeli ktoś uważa, że teren był niebezpieczny i zagrażał zdrowi ratowników to jest w błędzie. Wszyscy ratownicy byli wyposażeni w sprzęt ochrony osobistej, hełmy, kaski, grube rękawice. Podczas ćwiczeń w śród ratowników, nie doszło nawet do najdrobniejszego skaleczenia.

Po ćwiczeniach odbyło się podsumowanie, po złożeniu i uzupełnieniu środków opatrunkowych ratownicy zjedli obiad. Po obiedzie, wszyscy udali się na miejsce ćwiczeń zaplanowanych na kolejny dzień. Po rozpoznaniu terenu i obiektów opracowano wstępny scenariusz akcji. A wieczorem można było spróbować swoich sił wspinając sie po ścianach budynków przy użyciu sprzetu wysokościowego.

 

DZIEŃ 4. Po śniadaniu, przystąpiono do przygotowania sprzętu do ćwiczeń. Gdy grupy były gotowe do akcji. Kolumna udała się do punktu koncentracji.

Po otrzymaniu zgłoszenia o pożarze w budynku, zadysponowano na miejsce zdarzenia zastęp Wojskowej Straży Pożarnej. Na miejsce udał się także ambulans. Po ocenie sytuacji przez zespół lekarza i ratowników. Na miejsce zadysponowano dodatkowe siły i środki. Po ugaszeniu pożaru i zabezpieczeniu miejsca, do penetracji budynku, przystąpili strażacy i ratownicy. W tym samym czasie w sąsiedztwie postawiono punkt segregacyjny.

Ze względu na specyfikę akcji na miejsce zdarzenia zadysponowano psy ratownicze. Psy spenetrowały teren i wskazały na podziemny bunkier. Koordynator Działań Ratowniczych zadysponował na miejsce grupę do penetracji bunkra.

W tym samym czasie trwała ewakuacji poszkodowanych z terenu zdarzenia. Po wyciągnięciu z bunkra poszkodowanego i ewakuacji wszystkich pozostałych rannych z miejsca akcji, ratownicy zebrali się w pobliżu punktu segragacji. Gdy karetki ewakuowały rannych do szpitali, w pobliżu miejsca akcji doszło do wypadku drogowego. Na miejsce zadysponowano zespoł ratowniczy, po dojeździe na miejsce wypadku, zespół poprosił o przysłanie dwóch karetek pogotowia. Karetki ewakuowały rannych do szpitala.

Po zakończeniu ćwiczeń mieszkańcom Świętoszowa zaprezentowano sprzęt ratowniczy, którym dysponowały poszczególne grupy.

Wieczorem zaplanowano nocny spływ pontonami po rzece. Dwa zespoły na pontonach z Kliczkowa miały spłynąć do Swiętoszowa. Odległość ok. 30km. Wstępnie zakładano, że spływ może potrwać ok. 8 godzin. Po trzech godzinach zadysponowano zespół ratowniczy z bazy. Jego zadaniem było zlokalizowanie miejsca, którym zespoły zeszły na ląd. Podczas dojazdu zlokalizowano miejsce desantu. Zespół ratowniczy nie dysponował odpowiednimi środkami, żeby przetransportować 16 osób i pontony. Do pomocy zadysponowano z bazy dwa kolejne samochody. Po dojeździe na miejsce, okazały się, że pontony dopłynęły do elektrowni wodnej w Przejęsławiu, gdzie ktoś zaczął strzelać do naszych ludzi ze straszaka. Po zdesantowaniu się uczestnicy spływu dotarli do centrum miejscowości gdzie załadowano pontony a ludzie zajęli miejsca w samochodach i powrócono do bazy. W obozie na wszystkich czekało rozpalone ognisko, kiełbaski i nagrzany namiot, w którym można było się ogrzać i wysuszyć ubrania.

DZIEŃ 5. Rano gdy wyszło słońce okazało się, że podczas nocnej akcji ratowniczej, ambulans Naszej Grupy złapał gumę. Zmieniliśmy koło i na zapasie wróciliśmy do Wrocławia.

W ostatni dzień zgrupowania jednostek ratowniczych PCK, zaplanowane ćwiczenia i spływ pontonem został odwołany. Najważniejsze, że punkty programy, oraz największe ćwiczenia doszły do skutku. Nastroje po zgrupowaniu były bardzo pozytywne, przedstawiciele wszystkich grup mają nadzieję, że zgrupowania tego typu staną się cykliczne, i za każdym razem przyjeżdżać będzie coraz więcej grup. W pierwszych manewrach udział wzięły cztery grupy, z Wrocławia, Zgorzelca, Czechowic-Dziedzic i Żar. Mimo wstępnego zgłoszenia nie dojechała Łódzka Grupa Ratownictwa, grupa z Bedzina w ostatniej chwili odwołała swój przyjazd. Opole uznało teren za zbyt niebezpieczny. Jak widać w czasie zgrupowania żadnemu z ponad 40 uczestników nic się nie stało. Kilka innych grup nie odpowiedziało na zaproszenie inne ze względu na prowadzone akcje nie mogły wziąć udziały w ćwiczeniach.

Wrocławska GRM ma nadzieje, że jeszcze w tym roku dojdzie do kolejnego spotkania przynajmniej w tym samym gronie. Mamy także nadzieje, że pozostałe grupy także przyjmą zaproszenie i pojawią się na kolejnym zgrupowaniu.

Text: Łukasz Telus

Galeria zdjęć ze zgrupowania Grup Ratowniczych PCK w Świętoszowie

^